Tag Archives: bank

Mam już klucze!

Dziś piękny dzień. Dostaliśmy klucze do wymarzonego mieszkania.
Tylko jeszcze doprowadzimy je do stanu używalności i będzie cudnie.
To nic, że mieszkanie na kredyt. Ważne, że jest śliczne i w pięknym miejscu.
I nasze.

Udało nam się. Udało się podwójnie, bo teraz nie dostali byśmy kredytu. I nawet nie chodzi o te zmiany w przepisach bankowych które wymagają teraz 20% wkładu własnego.

Jak piszą:

„Zdolność kredytowa poszczególnych klientów będzie jeszcze bardziej drobiazgowo badana, niż dotychczas. Dyrektor generalny ZBP powiedział, że wszystkie osoby, które będą chciały pożyczać pieniądze od banku na okres dłuższy niż 5 lat, będą musiały posiadać wkład własny i to w wysokości aż 20% wartości łącznej kredytu.

Rekomendacja T może okazać się niekorzystna dla niektórych banków. Instytucje te w wysokiej mierze wypracowały swe dodatnie wyniki finansowe na udzielaniu szybkich kredytów i pilnych pożyczek. Teraz wszystkie tego typu produkty będą musiały podporządkować nowym ustaleniom rekomendacji T. Od czasu jej wprowadzenia, proces badania zdolności kredytowej będzie trwał o wiele dłużej, przez co zniecierpliwiony klient może szukać innych możliwości uzyskania pieniędzy na zaplanowaną inwestycję. Z drugiej strony, ograniczenie liczby niespłacanych kredytów będzie pozytywne dla banków.”

To co musieli byśmy przeznaczyć na wkład własny spożytkujemy na wyposażenie mieszkania.

Kredytu nie dostali byśmy ponieważ mi też podziękowali za pracę.

Właśnie jestem na okresie wypowiedzenia. Jakieś oszczędności jeszcze mam i wypłatę przelewają mi do banku przez 2 miesiące, więc jestem dobrej myśli. Ale na kredyt mieszkaniowy nie miałbym co liczyć przez jakieś 2 lata pewnie.

A tak mam mieszkanie, a kredyt jakoś spłacimy.

Podpisanie umowy

Ja naiwny myślałem, że podpisanie jest proste. Przecież tylko podpiszę kilka papierów.
Zwolniłem się z pracy, żona już do pracy nie chodzi. W banku byliśmy ok. południa.

Miła i sympatyczna pani po powitaniu wyciągnęła nasz segregator i się zaczęło.

Najpierw wyjaśnianie. Dużo słów, dużo podpunktów. Po 5 minutach już zdolność pojmowania tego bankowego języka zmniejszyła się do zera. Ale oczywiście wysłuchanie jest obowiązkowe, więc tylko kiwam głową, że rozumiem. Nie rozumiem nic prawie. Za dużo informatyzacji, zresztą i tak na nic nie mam wpływu, mam do wyboru podpisać lub nie podpisać. Po co mnie uśwadamiać? Tylko po to by ktoś mógł z czystym sumieniem powiedzieć: No przecież wszystko było powiedziane przed zawarciem kredytu!

No było. A że normalny człowiek nie jest w stanie zrozumień nic z tego, to nie istotne.

Dobra. Pół godziny jakoś minęło.

Teraz już podpiszę i koniec.

O nie, nie.
-To proszę wypełnić ten druk.

Rubryczek stado. Adresy, pesele, kwoty (słownie też) i numery kont które mają tyle cyfr co liczba kropel deszczu spadającego na całą ziemię przez milion lat.

Ups! Pomyłka. Nie ma problemu. Tu nowy druczek, proszę wypełnić od nowa.

Trzeci druczek wypełnia już druga połowa.

Udało się. To tu następny dokumencik.

Po kolejnych błędach (bo słownie grosze trzeba wpisać inaczej!) znów ja biorę długopis do ręki.
Właściwie czemu przy kwotach stu pięćdziesięciu tysięcy nie mogą tego zaokrąglić do choćby 100 złotych? Czy te grosze naprawdę są tak istotne? To niech je wgóre zaokrąglą. Nie… Za prosto by było.

Oczywiście mimo tego całego sprawdzania i tak mój adres wpisali źle.

Po co bankowi mój telefon?

Mam więc już konto w Polbanku. To oczywiście nie przebiegało bezstresowo.

Najpierw okazało się, że są gorsze i lepsze oddziały. Ja ze swoim szczęściem trafiłem na ten gorszy. Czym się te odziały różnią?  Dostałem kopertę z hasłami. Gdy chciałem je aktywować okazało się, że nie mogę. Hasła wydane z tego oddziału do aktywacji koniecznie potrzebują by bank miał mój numer telefonu. Oczywiście, że nie podałem go w Banku. Prosili mnie dwa razy, lecz na pytanie, czy to jest obowiązkowe, usłyszałem, że nie. Więc co mam zrobić? Wystarczy, że udam sie do lepszego oddziału i pobiorę inną kopertę. Byłem, odebrałem,  zaktywowałem. Działa.

Oczywiście to nie koniec zabawy z bankiem. Poprosiłem, by wyciągi przychodziły na konto mailowe, zamiast pocztą, bo zwykłym listem, a nie poleconym to jakoś tak mało bezpiecznie.  Czy mogę? Oczywiście. Dzisiaj jednak dostaje maila z prośbą o kontakt. Mogę dostawać wyciągi na maila, ale tylko wtedy gdy podam numer telefonu komórkowego.
I tu pytanie tytułowe. Jaki to ma związek? Czy ten telefon naprawdę jest im tak niezbędny? Oczywiście rozumiem, że numer taki się może przydać, bazy danych są wiele warte.

Oczywiście podam numer telefonu. Muszę tylko kupić jakiegoś pre pajda. W końcu to, że go wyrzucę nikomu nie będzie przeszkadzać 🙂