Drobne wydatki

Nie było zbyt wiele zakupów, bo jeszcze poprzednie nie zostały wykożystane.

Ot.. 50 złotych przejściówki do zaworków

50 złotych drewniane belki do garderoby

50 złotych zaworek + duużo kołków, wkrętów i gwoździków…

Ale kasa leci szybko.

Dziś jedziemy do Praktikera oddać niepotrzebne nóżki do wanny i klamka która nam nie pasuje.
Dobrze, że jest taka możliwość. I tak wydaje mi się, że tego kredytu na mieszkanie nigdy nie spłacę…

Kolejne zakupy

Powoli wszystko zaczyna nabierać kształtów. Mieszkanie już zagruntowane Unigruntem, ścianka działowa do garderoby stoi. Dziś kończymy garderobę i drzwi wstawiamy.

WC: 300 zł

+taksówka 20 zł

Belki na garderobę: 50 zł

Śruby, kołki, blaszki: 20 zł

Pędzel: 15 zł

Zaworki: 20 zł

5 piw dla majstra: 15 zł

ok. 500 zł

Sumy zaokrąglam w górę, bo tak naprawdę są jeszcze drobne wydatki, tu 2 zł, tu 5, tu 9 i ciężko to wszystko zliczyć. Tak czy inaczej kasa płynie szerokim strumieniem… Na kredyt nie biorę.

Pierwsze zakupy

Kredyt kredytem, co miesiąc idzie tysiąc złotych. Ale zaczęły się już zakupy.

Pierwsza była szafka z umywalką. Promocja w Castoramie za 300 złotych. Ładna, duża i solidna w kolorze wenge.

Potem bateria do wanny i umywalki: 200 zł

Wczoraj podźwigałem z teściem 300 kilo:

  • Płyty gipsowo-kartonowe 4 szt.:    111 zł
  • Klej do płytek 6 x 25 kg: 150 zł
  • Unigrunt 3 szt.: 40 zł
  • gładź: 12 zł
  • pianka: 18 zł

Razem 330 zł

Jeszcze do tego 4 piwa dla teścia 20 zł

Po południu Praktiker.

Drzwi wewnętrzne 2 szt. z ościeżnicami i klamkami: 1000 zł

Drzwiczki do garderoby:  220 zł

Kafelki do łazienki: 1200 zł

Wanna + nóżki+syfon: 300 zł

Łącznie: 2626.66

Piękna końcówka :)

Na razie więc mieszkanie kosztowało:

ubezpieczenie kredytu: 1500

Zadatek: 5000

Co prawda został zwrócony ale spłaca się z niego kredyt

300+2600+330+100+200+piwo=3400

Aaaa. Jeszcze transport 85 złotych..

3500

Dziś jeszcze kibelek.

Mam już klucze!

Dziś piękny dzień. Dostaliśmy klucze do wymarzonego mieszkania.
Tylko jeszcze doprowadzimy je do stanu używalności i będzie cudnie.
To nic, że mieszkanie na kredyt. Ważne, że jest śliczne i w pięknym miejscu.
I nasze.

Udało nam się. Udało się podwójnie, bo teraz nie dostali byśmy kredytu. I nawet nie chodzi o te zmiany w przepisach bankowych które wymagają teraz 20% wkładu własnego.

Jak piszą:

“Zdolność kredytowa poszczególnych klientów będzie jeszcze bardziej drobiazgowo badana, niż dotychczas. Dyrektor generalny ZBP powiedział, że wszystkie osoby, które będą chciały pożyczać pieniądze od banku na okres dłuższy niż 5 lat, będą musiały posiadać wkład własny i to w wysokości aż 20% wartości łącznej kredytu.

Rekomendacja T może okazać się niekorzystna dla niektórych banków. Instytucje te w wysokiej mierze wypracowały swe dodatnie wyniki finansowe na udzielaniu szybkich kredytów i pilnych pożyczek. Teraz wszystkie tego typu produkty będą musiały podporządkować nowym ustaleniom rekomendacji T. Od czasu jej wprowadzenia, proces badania zdolności kredytowej będzie trwał o wiele dłużej, przez co zniecierpliwiony klient może szukać innych możliwości uzyskania pieniędzy na zaplanowaną inwestycję. Z drugiej strony, ograniczenie liczby niespłacanych kredytów będzie pozytywne dla banków.”

To co musieli byśmy przeznaczyć na wkład własny spożytkujemy na wyposażenie mieszkania.

Kredytu nie dostali byśmy ponieważ mi też podziękowali za pracę.

Właśnie jestem na okresie wypowiedzenia. Jakieś oszczędności jeszcze mam i wypłatę przelewają mi do banku przez 2 miesiące, więc jestem dobrej myśli. Ale na kredyt mieszkaniowy nie miałbym co liczyć przez jakieś 2 lata pewnie.

A tak mam mieszkanie, a kredyt jakoś spłacimy.

Podpisanie umowy

Ja naiwny myślałem, że podpisanie jest proste. Przecież tylko podpiszę kilka papierów.
Zwolniłem się z pracy, żona już do pracy nie chodzi. W banku byliśmy ok. południa.

Miła i sympatyczna pani po powitaniu wyciągnęła nasz segregator i się zaczęło.

Najpierw wyjaśnianie. Dużo słów, dużo podpunktów. Po 5 minutach już zdolność pojmowania tego bankowego języka zmniejszyła się do zera. Ale oczywiście wysłuchanie jest obowiązkowe, więc tylko kiwam głową, że rozumiem. Nie rozumiem nic prawie. Za dużo informatyzacji, zresztą i tak na nic nie mam wpływu, mam do wyboru podpisać lub nie podpisać. Po co mnie uśwadamiać? Tylko po to by ktoś mógł z czystym sumieniem powiedzieć: No przecież wszystko było powiedziane przed zawarciem kredytu!

No było. A że normalny człowiek nie jest w stanie zrozumień nic z tego, to nie istotne.

Dobra. Pół godziny jakoś minęło.

Teraz już podpiszę i koniec.

O nie, nie.
-To proszę wypełnić ten druk.

Rubryczek stado. Adresy, pesele, kwoty (słownie też) i numery kont które mają tyle cyfr co liczba kropel deszczu spadającego na całą ziemię przez milion lat.

Ups! Pomyłka. Nie ma problemu. Tu nowy druczek, proszę wypełnić od nowa.

Trzeci druczek wypełnia już druga połowa.

Udało się. To tu następny dokumencik.

Po kolejnych błędach (bo słownie grosze trzeba wpisać inaczej!) znów ja biorę długopis do ręki.
Właściwie czemu przy kwotach stu pięćdziesięciu tysięcy nie mogą tego zaokrąglić do choćby 100 złotych? Czy te grosze naprawdę są tak istotne? To niech je wgóre zaokrąglą. Nie… Za prosto by było.

Oczywiście mimo tego całego sprawdzania i tak mój adres wpisali źle.

W oczekiwaniu na decyzję

Czekanie było trochę stresujące, bowiem żona pracowała jeszcze tylko przez 2 tygodnie i przez taki czas jej kadrowa potwierdziła by telefonicznie, że pracuje. Oczekiwaliśmy więc na telefony z banku, bo po potwierdzeniu, przynajmniej ta sprawa była by pewna.

Bank PKO miał podjąć decyzję w ciągu miesiąca, a Polbank nawet do 3 miesięcy.  Ale mieliśmy nadzieję, że zaczną od dzwonienia.

W między czasie okazało się,  że zaświadczenie o zarobkach które wypełniała mi kadrowa ma nie zaznaczony jakiś kwadracik. Więc jeszcze raz po prośbie.
Pośrednik przejrzał druczek i w drugim też znalazł jakąś drobną pomyłkę. Ale machnął ręką. Może przyjmą.

Raz dostaliśmy informację, że rzeczoznawca był już na budowie, ocenił i sporządził raport. Potem, że do banku  PKO dotarło już wszystko i nasze papiery zostały przekazane do analityka do Katowic bodajże.
Więc jednak nie dzwonili. W sumie przecież mając informacje o naszych kontach po co im informacje o zarobkach?

Po tygodniu okazało się, że Polbank coś pozmieniał w kredytach i szansa na to, że je dostaniemy spadła. Więc niech idzie PKO.

I nagle po 2 tygodniach jest telefon: Dostaliśmy decyzję przyznaniu kredytu w banku PKO!

Z tego co wiem jest to naprawdę rekordowy czas w jakim można dostać decyzję.
Duża w tym zasługa naszego doradcy kredytowego.  Ale oczywiście wszystko zawsze w rękach banku. Czasem wydają decyzję szybko, czasem po miesiącu.
Nam się udało.
To była ostania szansa na kredyt.
Jeśli jedna osoba nie pracuje raczej nikt kredytu nie da. A przy nowej pracy rzadko dostaje się umowę na czas nieokreślony od razu. I historia pracy nie jest też wtedy najlepsza.

Finansowy niewolnik na 30 lat.

Już wszystko za mną. Nawet szybko to poszło. Wypełniliśmy wszystkie papiery, a było tego naprawdę sporo.
Wniosek składaliśmy do 2 banków: Polbanku i PKO BP.  Ogólnie kilkanaście kartek gdzie chcieli wiedzieć wszystko.

Zgody, załączniki, ksera, no po prostu co tylko mogli. Dodatkowo jeszcze nie ta kratka zaznaczona i kolejną kartkę proszę donieść.
Po jaką cholerę wiedzieć bankowi czy mam książeczkę żeglarską?
Segregator spuchł i zaczęło się z niego wysypywać. Jeszcze doradca stwierdził, że ksera nie są idealne i sam połowę kartek przekserował.
Samo wypełnianie też nie było proste. Szczerze mówiąc mała jest szansa, by ktoś samodzielnie wypełnił te druki. Właściwie jest to niemożliwe.
Niektóre pytania są formułowane w taki sposób, że długiego zastanowienia potrzeba. A zdobycie niektórych danych jest trudne.
Od kiedy jestem zameldowany na pobyt stały? No… Jakoś tak koniec 80. Ale dzień i miesiąc? W dowodzie nie ma. Na szczęście miałem jakiś dziwny papier potrzebny do ślubu i tam było.
Gdybym tego nie znalazł, musiałbym biegać do USC.
Więcej było takich niespodzianek.

A samo wypełnianie… Oczywiście co jakiś czas zdarzała się pomyłka, czy literówka. Przecież bank tego nie przyjmie. Więc wypełnianie po raz kolejny.

Każdy bank ma swoje dokumenty i swoje pytania. Jeden chce brutto, drugi netto, jeden średnią za pół roku i bez premii, drugi z premią ale za kwartał.
Udało się w końcu skompletować całość, to tylko jeden dłuugi wieczór, 2 godziny u doradcy i kilka kartek doniesionych później.

Oj, chyba się zapożyczę…

Żona właśnie złożyła wypowiedzenie, nie specjalnie wiadomo, kiedy będzie pracować. U mnie bez zmian, podwyżki raczej nie będzie. Ale myślę, że to świetny moment na kupno mieszkania na kredyt.
Mamy już wszystko upatrzone, właśnie obejrzeliśmy w sobotę mieszkanie. Jest całkiem fajne, 40 metrów, blisko rzeki.
Umówiliśmy się na jutro z doradcą. Kadrowa u żony poświadczy nieprawdę na zaświadczeniu o zatrudnieniu do kiedy jeszcze pracuje, więc mamy czas do końca miesiąca na  kredyt.
Szaleństwo, ktoś powie. Sam tak bym pomyślał. Ale moja wyrocznia stwierdziła, że to dobra decyzja. A ja wierzę w swoje szczęście.

Pierwszy kredyt w życiu

Dostałem pierwszy kredyt. Nie duży, bo 150 zł.
Wziąłem na raty prezent dla żony. Właściwie, to ten kredyt wcale nie jest mi potrzebny, bo to przecież więcej problemów niż to warte. No ale przecież buduję historię kredytową.
Podobno ważne jest by ją mieć. Więc kadrowa wypisała mi druczek, prezes podpisał, towar zamówiony, nic tylko podpisywać umowę  i odbierać.

Reklamowany jako kredyt 0%  i załatwiany w 15 minut. No, super po prostu.

Najpierw stada pytań, stan cywilny, zaświadczenie i oczywiście niezbędny telefon. Obowiązkowo. Jeśli nie podasz telefonu, nie dostaniesz nic na raty. Sklep Euro AGD, kredyt - Lukas Bank.

Kolejna ciekawostka. Kredyt na 4 miesiące droższy od tego na 10 miesięcy. Zaraz! Przecież maiłbyć 0%

No, jest 0% bo kredyt nie jest oprocentowany, to tylko opłaty manipulacyjne i ubezpieczenie.  A, że suma spłaty będzie wyższa o 20 % to przecież nie istotne.

Przesiedziałem już naprawdę sporo czasu i dopiero teraz pani mówi: Proszę przyjść za 15 minut. Więc tak naprawdę trwało by to pół godziny.

Nie miałem czasu, ale na drugi dzień już było wszystko gotowe. Mam pierwszy kredyt. Za jakieś 4 miesiące będę chciał go spłacić szybciej. Zobaczymy.

Lokata w Eurobanku

Jakiś czas temu założyłem lokatę w Eurobanku. Fajne warunki, krótka kapitalizacja.
Za darmo mogłem zrobić dyspozycję na wypadek śmierci, ogólnie jestem zadowolony.
A teraz wyszło na światło dzienne jak postępują z klientami. Ogólnie wstyd i rozpacz. Pewnie, wiem, że ludzie nie oddają pieniędzy które pożyczyli, no ale postępowanie pracowników banku woła o pomstę do nieba.

Oczywiście takie zadanie windykatorów, no ale powinni to robić z jakimś szacunkiem. A jak się nie da to do sądu przecież można oddać. A już reakcja pani rzecznik czy dyrektor którą spytali dziennikarze TV. Ta nawet nie widziała nic złego w takim postępowaniu.

Zastanawiałem się, czy w ramach protestu nie zlikwidować tam lokaty. I zlikwiduję w ramach protestu. Ale nie dziś, nie jutro. Przecież musiał bym ocenić inne banki, inne warunki lokat. A to męczące. Zresztą, za miesiąc dwa znów zmienią się warunki i oprocentowanie. A Eurobank ma po prostu dużego minusa.
Jak będzie dawał najlepsze oprocentowanie to zostanę, ale gdy inny bank będzie dawał takie same warunki to na pewno zmienię. Myślę, że to uczciwe. Uczciwe tak dla moich pieniędzy i dla banku.

Następna strona »